Parę rzeczy, których nauczył mnie mijający rok 2011:
1. Palenia, gdyż papierosy świetnie sprawdzają się w wypadku: stresu/depresji/złamanego serca/niespełnionych marzeń/brutalnego spotkania z rzeczywistością/wkurwienia, oraz całej reszty.
2. To, że czujesz się tak źle, że masz ochotę umrzeć, nie oznacza niestety, iż możesz sobie wziąć choć jeden dzień wolny od życia.
3. Zwierzanie się ludziom ze swoich psychicznych niedomagań jest co najmniej bez sensu.
4. Zwierzanie się w ogóle jest bez sensu, bo każdy ma swoje własne problemy i wcale nie zamierza Ci pomagać, a nawet jeśli, to musi mieć w tym swój cel.
5. Jeśli nie chcesz wchodzić z kimś w bliższe kontakty, nie zaczynaj być miłym człowiekiem, bo zaczniesz robić ludziom za ramię do płakania, a później i tak o Tobie zapomną.
6. Ludzie zawsze zapominają.
7. Nie wierz w obietnice, bo tak czy inaczej nikt ich nie dotrzymuje.
8. Nigdy nie wmawiaj sobie, że osoba, której potrzebujesz, nigdy Cię nie opuści.
9. Cóż, choć byłoby cudownie, inteligencja czasem wcale nie wygrywa z urodą.
10. Całe dnie na zupie nie pomagają w nauce.
11. Całe dnie przy książkach nie pomagają w radzeniu sobie z życiem
12. Jeśli najlepiej się czujesz w swoim pokoju pod kocem, z herbatą, laptopem, nie odzywając się do nikogo i płacząc nad czymś, co w Twoim życiu po prostu nie mogło pójść dobrze, to nie jest z Tobą najlepiej.
ORAZ:
13. Będąc bardziej wrażliwym niż większość społeczeństwa, podczas kiedy wszyscy myślą, że jesteś zimną suką/chłodnym skurwysynem i nic Cię nie rusza - masz przesrane.